Zanim kupisz pierwszą farbę
Najczęstszy błąd początkującego malarza to kupno za dużo na raz. Widzisz sklep pełen kolorów, pakiety startowe, zestawy po dwadzieścia słoiczków i myślisz: wezmę wszystko, co może się przydać. Efekt? Masz trzydzieści farb, z których używasz sześciu, a reszta wysycha przez rok na półce.
Zacznij od podstaw: biały i czarny do podkładowania, dwa-trzy kolory bazowe, jeden kolor do washa (cieniowania), kolor do rozjaśnień. To wystarczy na pierwsze figurki i pozwoli ci zrozumieć jak w ogóle działa cały proces – zanim zaczniesz inwestować w szerszy zestaw.
Vallejo, Army Painter czy IONIC – co wybrać?
To pytanie pojawia się na każdym forum, grupie czy discordzie dla malarzy figurkowych i zwykle kończy się wojną na opinie. Prawda jest prostsza: wszystkie trzy marki są dobre, a różnice są niuansami, które docenisz dopiero po kilku miesiącach malowania.
Vallejo to klasyk – pigment gęsty, krycie bardzo dobre, gama kolorów ogromna. Farby Vallejo Game Color to zestaw stworzony stricte pod figurki fantasy, a Vallejo Model Color sprawdza się świetnie w modelarstwie historycznym i realistycznym. Konsystencja jest gęstsza niż w innych markach, więc często warto rozcieńczyć przed nałożeniem.
Army Painter idzie w trochę innym kierunku – farby są bardziej płynne, co ułatwia blending (mieszanie kolorów na figurce). Marka słynie też z własnego systemu quick shades i speedpaint, czyli produktów do szybkiego cieniowania całej figurki jednym produktem. Dla kogoś, kto chce efekty bez spędzania godzin – dobry wybór.
IONIC to marka dostępna w Bemicie, która łączy dobrą jakość pigmentu z przystępną ceną. Warto ją rozważyć jako pierwsze farby – masz dobry stosunek jakości do kosztu, a jak już wiesz czego szukasz, możesz rozszerzyć kolekcję o inne marki.
Pędzle – nie oszczędzaj, ale nie przesadzaj
Malowanie figurek pędzlem za dwa złote to prosta droga do frustracji. Tanie pędzle tracą kształt po kilku użyciach, mają odstające włosie i nie trzymają farby tak, jak powinny.
Nie musisz kupować profesjonalnych pędzli z włosia Kolinsky – ale warto zainwestować w przyzwoity zestaw. Zacznij od dwóch-trzech rozmiarów: duży płaski do malowania podstawek lub potworów, mały okrągły (rozmiar 1 lub 2) do detali i bardzo mały (0 lub 00) do najdrobniejszych elementów. Dobry pędzel służy latami, jeśli go odpowiednio czyścisz – co oznacza: nigdy nie zostawiaj farby wyschniętej na włosiu i myj po każdej sesji.
Jak wygląda proces malowania krok po kroku?
Dla nowego malarza najważniejsze jest zrozumienie, że figurkę maluje się warstwami, a nie za jednym razem. Podstawowy schemat to: podkład → kolor bazowy → wash (cieniowanie) → drybrush lub rozjaśnienia → detale → lakier ochronny.
Podkład to pierwsza warstwa, którą nakładasz na figurkę przed malowaniem – najczęściej w sprayu lub pędzlem w kolorze czarnym albo szarym. Dzięki niemu farby lepiej się trzymają i masz bazę do dalszej pracy. Pominięcie podkładu to jeden z tych błędów, który kosztuje cię dużo nerwów, kiedy po kilku sesjach farba zaczyna schodzić.
Wash to produkt, który nakładasz po kolorze bazowym – spływa w zagłębienia figurki i tworzy naturalne cienie bez konieczności ich ręcznego malowania. To absolutny skrót dla każdego, kto chce efektownie wyglądające figurki bez opanowania zaawansowanych technik.
Zacznij małymi krokami
Największa pułapka na początku to oczekiwanie, że twoja pierwsza figurka będzie wyglądać jak zdjęcia ze strony Games Workshop. Nie będzie – i to jest zupełnie w porządku. Malowanie figurek to rzemiosło, które się ćwiczy, a każda kolejna figurka wychodzi lepiej niż poprzednia.
Zacznij od figurki, na której ci nie zależy – najlepiej coś z plastiku, co masz pod ręką albo co możesz kupić tanio. Naucz się procesu na czymś, gdzie błąd nie boli. Dopiero potem bierz się za ulubione modele.
W Bemicie znajdziesz farby Vallejo, Army Painter i IONIC, pędzle w różnych rozmiarach oraz podkłady i lakiery – wszystko czego potrzebujesz na start, bez przepłacania za rzeczy, których na tym etapie jeszcze nie potrzebujesz.